Krótka historia

To były zamierzchłe czasy, rok 1994 … jeszcze wtedy nie było komputerów, ani telefonu w Klubie, mieliśmy natomiast do dyspozycji walizkową maszynę do pisania i budkę telefoniczną mieszczącą się na poczcie vis a vis klubu. Tak, tak – tak było!
Najważniejsze jednak, że byli z nami ludzie! I z nimi zaczęliśmy przygodę animacyjną. Zaczęło się od potrzeby. Gdy w 1994 roku podjęłam pracę w małym klubie (80m2), wiedziałam, że trzeba otworzyć go dla wszystkich mieszkańców osiedla (do tej pory postrzegany był jako wojskowy Klub Seniora – to wiemy od mieszkańców). Pracowników etatowych było niewielu: 3 osoby wraz ze mną i to nie na pełnych etatach, ale pomysłów wiele. Podjęliśmy się współpracy z Wydziałem Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego i dr Małgorzatą Kopczyńską. dyskusje, wizje, koncepcje ….. Wspólnie zaczęłyśmy planować naszą współpracę tak, aby krok po kroku zacząć realizować wizję otwartego miejsca dla mieszkańców, otwartego na ich pomysły, na potrzeby. Zaczęłyśmy od projektów animacyjnych i od pomocy „społeczników”, jak wtedy nazywałam grupę wolontariuszy z Wydziału Pedagogicznego. Pomysły przeradzały się w projekty, coraz więcej osób włączało się do pracy. Organizowaliśmy spotkania z mieszkańcami pod hasłem „Co możemy robić wspólnie ?”. Ich potrzeby były impulsem do powstawania nowych projektów, niektóre z nich trwają do dzisiaj.
W 1997 roku spotkałam Pawła Jordana – prezesa Stowarzyszenia BORIS, który miał pomysł na aktywizację społeczności lokalnych i stworzenie programu CAL, czyli Centrum Aktywności Lokalnej. My w Surmie prowadziliśmy działania lokalne na niewielką bo osiedlową skalę, w dodatku trochę po omacku, trochę na wyczucie … ale opowiedziałam o nich Pawłowi. Powstał pilotażowy ogólnopolski program CAL po CALU, czyli Centrum Aktywności Lokalnej. Uczestniczyłam w pierwszym cyklu szkoleniowym. Pogłębiona wiedza i nabycie nowych umiejętności spowodowało przypływ aktywności, nowych sił i możliwości. Zobaczyliśmy dużą wartość w mobilizowaniu ludzi do działania metodą wolontariatu.
Systematyczna praca z wolontariuszami przynosiła bardzo wymierne korzyści w postaci nowych projektów, ale także dawała dużo satysfakcji i radości. Nam – pracownikom i Im – wolontariuszom. Staliśmy się jednym Zespołem. I tak się zaczęło. Były to lata 1996 – 2000, kiedy z wolontariuszami pracowaliśmy „na dziko”, nie było przecież jeszcze Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Wolontariusze nie mieli usankcjonowanej pozycji, nie można było np. podpisywać z nimi porozumień, czy wysyłać ich na szkolenia itd. Po wejściu w życie Ustawy, mogliśmy już tworzyć formalną współpracę z wolontariuszami. Osoba pracująca na etacie została pierwszą koordynatorką wolontariatu. Zaczęłyśmy poszukiwać wolontariuszy, sami też do nas docierali. Koordynatorka miała stałe dyżury dla wolontariuszy. W tym czasie przychodzili i rozmawialiśmy o tym, co oni chcieliby robić i jakie my mamy potrzeby i oczekiwania względem wolontariuszy. Tak zaczęły się rodzić nowe projekty dla dzieci (Zaczarowany Kocyk, Modelarstwo, Nauka gry na pianinie), młodzieży (Gazetka Osiedlowa), dorosłych (Punkt Informacji Obywatelskiej, Nasze osiedle wczoraj, dziś i jutro, Bezpieczne sąsiedztwo) seniorów (Kursy komputerowe, Wygraj z czasem)  i całych rodzin (RAN DW czyli Rodzinna Animacja Naprawdę Dla Wszystkich).

Grażyna Gnatowska

fragment książki „Mamy szczęście do ludzi…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s